czyń dobro mimo to – Matka Teresa z Kalkuty

Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą, KOCHAJ ICH MIMO TO.
Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje, CZYŃ DOBRO MIMO TO.

Jeśli ci się coś uda,  zyskasz fałszywych przyjaciót i prawdziwych wrogów. STARAJ SIĘ MIMO TO.
Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane. CZYŃ DOBRO MIMO TO.
Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy. BĄDŹ MIMO TO UCZCIWY I OTWARTY.
To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, moźe przez jedną noc lec w gruzach. BUDUJ MIMO TO.
Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna, ale kiedy będziesz pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować. POMAGAJ IM MIMO TO.
Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby. MIMO TO DAJ ŚWIATU Z SIEBIE WSZYSTKO.

Posted in zamyślenia | Tagged | Leave a comment

księża

   W 2003 roku na jednym z portali internetowych ukazała się taka refleksja, cytuję:

Słyszałem pewne kazanie…, które wygłosił rektor seminarium duchownego w Niedzielę Dobrego Pasterza na temat jak ludzie oceniają księży i było w tym dużo racji:
- jak chudy to asceta, jak gruby to żarłok.
- jak idzie do ludzi – to hulaka, jak siedzi w domu to snob.
- jak rozmawia z biznesmenem to pazerny, jak rozmawia z robotnikami to lewak.
- jak ma radę parafialną to niezdecydowany, jak nie ma rady parafialnej to despota.
- jak ma zadbaną farę kościół i dobry samochód to bogacz, jak ma biedną farę, kościół i skromny samochód to żaden z niego gospodarz.
- jak ma czystą sutannę i ornaty to laluś, jak ma wyświechtaną sutannę to brudas i niedbaluch.
- jak organizuje życie przy parafii to za nasze pieniądze, jak tego życia nie organizuje, to gdzie są nasze pieniądze, itd. itd.
   Pamiętajmy, że takich mamy kapłanów, na jakich zasłużyliśmy, oni są pochodną naszych rodzin. Więc kiedy klękamy do wieczornej modlitwy pomyślmy też o nich.”

   Nic dodać, nic ująć. Od opublikowania tego teksu minęło 7 lat. I można powiedzieć, że nadal jest aktualny, nawet bardzo aktualny. Szkoda jednak, że nadal jest aktualny. Czyżby nic się nie zmieniło w naszym postrzeganiu i myśleniu bądź co bądź o sakramentcie kapłaństwa. Kontunuując ostatnią myśl autora można jednak dodać – gdy się z nich śmiejemy, to śmiejemy się z siebie, gdy z nich żartujemy, to żartujemy z siebie, a gdy z nich drwimy, to drwimy… niestety, też z siebie.

Posted in zamyślenia | Tagged , | Leave a comment

wiosna

…pierwsza burza tego roku. Wiosenna. Lubię je. Gdy mówię o tym komuś, niektórzy pukają się w głowę. No bo niby co w tym jest pięknęgo i co w tym lubić. Grzmoty, błyski, deszcz. Każda jest inna. A ja uwielbiam jak grzmi, błyska, pada. Pokazuje się wtedy siła i moc, i potęga. Dla mnie – samego Stwórcy, że tak to poukładał, że takie zjawiska można oglądać na własne oczy.

   I zawsze po burzy wychodzi słońce. W życiu jest podobnie. Po naszych życiowych burzach przychodzą lepsze dni. Są one jak powietrze po burzy. Rześkie, że chcesz się go nawdychać jak najwięcej i najłapczywiej, tak jakbyś chciał zrobić sobie zapas na przyszłość bojąc się, że go zabraknie. No i po burzy świat wydaje sie czyściejszy. Zieleń bardziej soczysta, kolory jaskrawsze. A kwiaty po prostu jeszcze cudowniejsze. Pozostaje życzyć tylko pięknej wiosny.

Posted in zamyślenia | Tagged , | Leave a comment

patron

   W księgach Nowego Testamentu występuje pod imieniem Jan, Dzieje Apostolskie wspominają go jako „Jana zwanego Markiem”, syn Marii, która prawdopodobnie była właścicielką domu, w którym odbyła się Ostatnia Wieczerza. Był Palestyńczykiem. Imienia jego ojca nie znamy. Zapewne, w czasach publicznej działalności Pana Jezusa matka jego, Maria, była wdową; pochodziła z Cypru.
Jest bardzo prawdopodobne, że matka jego była właścicielką Wieczernika, gdzie Chrystus spożył z Apostołami ostatnią wieczerzę. Jest bardzo również możliwe, że matka św. Marka była również właścicielką ogrodu Getsemani na Górze Oliwnej. Św. Marek bowiem w swojej Ewangelii podaje ciekawy szczegół, o którym żaden z Ewangelistów nie wspomina, że w czasie modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu znalazł się w nim (zapewne w budce czy też w małym domku, jaki się tam znajdował) pewien młodzieniec. Kiedy usłyszał krzyki zgrai żydowskiej, obudził się i owinięty jedynie prześcieradłem wybiegł na zewnątrz. Kiedy zobaczył, że Pana Jezusa zabie rają oprawcy, zaczął krzyczeć. Wtedy ktoś ze służby świątyni podbiegł do niego, aby go pochwycić, ale on uciekł, zostawiając prześcieradło w rękach pachołka.
   Marek był uczniem św. Piotra. Prawdopodobnie zaraz po zesłaniu Ducha Świętego św. Piotr udzielił św. Markowi Chrztu świętego. Dlatego nazywa go swoim synem. Wieczernik służył Apostołom za dom schronienia po śmierci Chrystusa Pana. Tam właśnie udał się książę Apostołów zaraz po swoim cudownym uwolnieniu przez anioła z więzienia. Kiedy w roku 44 św. Paweł i św. Barnaba przybyli do św. Piotra z jałmużną dla Kościoła w Jerozolimie, znaleźli św. Piotra i św. Jakuba w Wieczerniku. Barnaba był krewnym św. Marka. Marek towarzyszył Barnabie i Pawłowi w podróży do Antiochii, a potem w pierwszej podróży na Cypr. Kiedy zaś Paweł chciał iść w głąb małej Azji przez wysokie góry Tauru, Marek się sprzeciwił, co bardzo rozgniewało Apostoła Narodów. Marek nie czuł się zdolny ponosić trudów tak uciążliwej pieszej wyprawy i dlatego w roku 49 w Pergo zawrócił.
   Kiedy Paweł wybierał się z Barnabą w swą drugą podróż apostolską, Barnaba chciał zabrać ze sobą Marka, ale Apostoł Narodów się nie zgodził. Wtedy Barnaba opuścił Pawła, tak że ten odtąd sam w towarzystwie św. Łukasza Ewangelisty i innych odbywał swoje apostolskie podróże. Razem wówczas Barnaba i Marek udali się na Cypr. Była to wyspa rodzinna Barnaby, a być może, że również św. Marka. W kilkanaście lat potem, w roku 61 widzimy ponownie św. Marka przy Pawle w Rzymie. Pisze o tym sam Apostoł w Liście do Kolosan i do Filemona. Możliwe, że Marek wybierał się wtedy, wysłany przez św. Pawła, do wspomnianych adresatów, gdyż Apostoł Narodów żąda dla niego gościnnego przyjęcia.
   W Liście do Tymoteusza, który pisze z więzienia, Paweł prosi, aby przybył do niego także Marek, „jest mi bowiem przydatny do posługiwania”.
   Na tym urywają się wszelkie historyczne wiadomości o św. Marku. Nie wiemy nic pewnego o dalszych losach jego życia.

   Według tradycji miał być założycielem gminy chrześcijańskiej w Aleksandrii i jej pierwszym biskupem. Tam również miał ponieść śmierć męczeńską za panowania cesarza Nerona. Inni przesuwają słusznie datę jego śmierci do czasów cesarza Trajana (98-117). Odnośnie męczeństwa św. Marka nie mamy żadnych danych. Zastanawiające, że o śmierci męczeńskiej św. Marka nic nie wie św. Hieronim. Tym większe zastrzeżenie budzi legenda, wg której Marek miał głosić Ewangelię w Akwilei, a nawet w Lorch (Austria).

   Największą zasługą św. Marka jest to, że zostawił nam napisany zwięzły opis życia i nauki Jezusa. Jego Ewangelia miała być wiernym echem katechezy św. Piotra. Napisał ją św. Marek przed rokiem 62, w którym ukazała się Ewangelia św. Łukasza. Mogła więc powstać w latach 50-60. Zaczyna on swoją Ewangelię od Chrztu Jezusa i od powołania św. Piotra na Apostoła. Podaje on jako szczegół charakterystyczny: pobyt Jezusa w domu św. Piotra i uzdrowienie jego teściowej. Święty Marek znał doskonale język aramajski i grecki. Ewangelię swoją pisał nie dla Żydów, gdyż często tłumaczy słowa aramajskie na język grecki. Tłumaczy również zwyczaje żydowskie. Ewangelię swoją pisał zapewne w Rzymie, gdyż przypomina znanych w Rzymie gminie chrześcijańskiej: Aleksandra i Rufusa jako świadków pośrednich męki Pańskiej.

   W IX w. Wenecjanie przewieźli jego relikwie do swojego miasta, gdzie zbudowali mu wspaniałą bazylikę patriarchalną. Święty Marek jest patronem pisarzy, notariuszy, murarzy, koszykarzy i szklarzy oraz miast: Bergamo, Wenecji, Egiptu, a także Albanii. Dzień św. Marka zbiegł się przypadkowo z procesją błagalną, praktykowaną od starożytnych czasów dla uproszenia u Boga dobrych urodzajów. Tak św. Marek stał się orędownikiem u Boga o dobrą pogodę i obfite plony.

Posted in ogólna | Tagged , | Leave a comment

zmartwychwstanie

   …trudny dzisiejszy dzień. Chyba dla wszystkich. Dla mnie bardzo. Wśród tych, którzy zginęli w katastrofie byli Ci, których znałem osobiście i którzy w różny sposób pomagali mi przy Targach Wydawców Katolickich – mam tu na myśli: Tomasza Mertę, podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury. Zawsze życzliwy dla ludzi książki. Obecny na otwarciach targów, popierający naszą inicjatywę. No i Józek Joniec, ksiądz - to od niego uczyłem się jak prowadzić stowarzyszenie. Wiele godzin przegadaliśmy.

   Dzisiaj wszyscy mówią targedia, katastrofa. Kilka osób pytało mnie – ‘i co teraz z nami będzie’. Załamani. Tak po prostu, po ludzku. Wiem, że w obliczu tej tragedii te słowa mogą zabrzmieć strasznie. Przecież zginęli ludzie, pozostawiając swoich bliskich, rodziny, znajmowych, przyjaciół. Kruchy z nas materiał. Kruche z nas istoty. 

   Wierzę jednak, że będzie dobrze. Bóg z tego pozornego zła, wyprowadzi dobro. Wierzę w to głęboko. Bo On zawsze to czyni. W moim życiu też, wiele raz to uczynił. Jesteśmy w oktawie świąt Zmartwychwstania. Przed nami Niedziela Miłosierdzia Bożego. Nie jest przypadkiem, że Jan Paweł II umierał w przeddzień Niedzieli Miłosierdzia Bożego. To dzisiejsze wydarzenie też ma swoje miejsce i czas w wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Bóg chce nam poprzez te dwa znaki coś powiedzieć. Oczywiście rodzi się pytanie – Jak poprzez coś takiego, może do nas przemówić? Może chce nam przypomnieć to wszystko, co mieliśmy w swoich sercach pięć lat temu, czym żyliśmy, a gdzieś może po drodze o tym zapomnieliśmy. Może potrzebujemy takiego wstrząsu, aby zobaczyć co w życiu jest ważne, ważniejsze i najważniejsze. I gdzie pozostawiliśmy nasze ideały. A kiedyś przecież zmartwychwstaniemy!

Posted in zamyślenia | Tagged , , | Leave a comment