prezbiterzy

   No i ukazała się ich druga płyta.

   Dla nie wtajemniczonych dodam, że trzech księży z Irlandii Północnej wykonuje muzykę sakralną. Ich pierwsza płyta została nagrana we wnętrzach Bazyliki Św. Piotra, a towarzyszył im Chór Filharmoni Rzymskiej Bazyliki Św. Piotra w Watykanie. Nad brzmieniem płyty ‚The Priests’ czuwał Mike Hedges z U2. Ich pierwsza album ukazał się w październiku 2008 r. i w sierpniu 2009 r osiągnął sprzedaż w wysokości 2 milionów egzemplarzy w 40 krajach. W ten to sposób też można głosić ewangelię Jezusa.

   A że zbliża się ważna dla mnie Uroczystość, myślę że nie tylko dla mnie – Niepokalane Poczęcie NMP – to jeszcze fragment ‚Ave Maria’ z tej okazji.   

 

http://www.thepriests.com/gb/

http://www.youtube.com/user/ThePriestsOfficial

świętość

     …nie, nie. Nie jestem święty. Jeszcze nie. Wiem tylko jedno, że Pan Bóg robi wszystko, abym nim był. A ja jestem oporny i nie za bardzo chcę. Bo wydaje mi  się, że to kim jestem i co posiadam jest najważniejsze. I wiem, że na mojej drodze stawia różnych ludzi, poprzez których prowadzi mnie do świętości. I stawia mi również wydarzenia, poprzez które prowadzi mnie również do tego, co doskonałe. A żeby jeszcze na dodatek było śmieszniej powiem, że i mnie stawia innym na takiej samej drodze, dla ich świętości. I mam nadzieję, że kiedyś się wszyscy w ‚Domu Naszego Ojca’ spotkamy i będziemy się cieszyć ze swojej świętości, i śmiać się z tego dlaczego Pan Bóg postawił mi tych, a nie innych i dlaczego tak, a nie inaczej. No i dla czego użył takiej drogi a nie innej.

      

     No i nutka, która mi zaproponowano ‚Bóg się mamo nie pomylił, narodziłeś (narodziłaś) się z miłości’, pokazuje tak naprawdę, że to Bóg ukochał człowieka taka miłością, że dał mu życie, tym samym zapraszajac nas do nieba. 

     A i dzień jest sposobny do tego, aby o tym trochę napisać. Bo tak naprawdę to ten dzisiejszy dzień, Wszystkich Świętych, jest dniem imienin każdego z nas. Z tej okazji życzenia jak najlepsze i najszczersze; pomyślności, radości, uśmiechu, zadowolenia, sukcesów i tego wszystkiego co człowiek jest w stanie wymyśleć składając sobie życzenia. A i najważniejszego; osiągnięcia świętości.

błogosławieni

 

     Ostatnio dostaję bardzo dużo różnych pytań. I nie są to bynajmniej pytania banalne. Czasami może podstawowe, zwykłe, ale też i takie, które zmuszają do refleksji i zamyślenia. Jednak brakuje czasu, aby na wszystkie z nich odpowiedzieć. Myślę, że zamieszczona nuta daje na nie odpowiedź. Stara nuta, ale aktualna, bo tekst zaczerpnięty z nauki Jezusa – z ‚Kazania na górze’. Błogosławieni, znaczy szczęśliwi. Jeżeli przynajmniej trochę uda się z tego zrealizować, będzie dobrze, będzie lepiej. 😉

dziadek

     Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie…” /Jk 4,1-2/

    

     Czytania z ostatniej niedzieli i piosenka, którą przesłał mi Rafał dały do myślenia. I chociaż minęła niedziela, to jednak pytania pozostały.

     Nie dane mi było poznać mojego dziadka. Znałem go tylko z opowiadań i ze starych pożółkłych fotografii. Zawsze chciałem pojechać w to miejsce, gdzie zginął – do obozu koncentracyjnego w Mathausen w Austrii. Nie od razu się udało. Za pierwszym razem nie potrafiłem znaleźć tego miejsca. Nie widziałem znaków, które tam były umieszczone i które były tam od zawsze. A może nie chciałem ich zobaczyć. Bałem się zmierzenia z przeszłością i historią mojej rodziny. Ale pragnienie pozostało. Udało się po kilku latach. Dane mi było chodzić po tych miejscach, gdzie On też chodził. Przeszedłem Jego drogę – do i z kamieniołomu. To w nim pracował i codzienie na zakończenie dnia, po stromym zboczu, wnosił na swoich plecach ogromne kamienie służące do budowania obozu. Była to droga śmierci. Kto był za słaby, nie miał siły zostawał na tej drodze.

     Z wojną zawsze przychodzi gniew, zazdrość, nienawiść, złość, ból, zniszczenie… . Po każdej wojnie, dużej czy małej, pozostają urazy i rany. I to nie te fizyczne, ale bardziej te duchowe. Trudno je zaleczyć. Kolejne pokolenia cierpią z jej powodu. Ale można żyć w pokoju, a samemu toczyć swoje małe bitewki. Na pytanie ‚Dlaczego?’ św. Jakub Apostoł daje odpowiedź. Co więc robić? – Modlić się! A tekst piosenki niech pomoże też w tym, o co się modlić.

W moim śnie śpiewają dzieci
pieśń miłości dla każdego chłopca i dziewczyny.
Niebo jest niebieskie i pola są zielone
a śmiech jest językiem świata.
A potem budzę się i wszystko, co widzę, to świat pełen ludzi potrzebujących pomocy.

powiedz mi, dlaczego tak to musi być?
powiedz mi, dlaczego? Czy jest coś, co przeoczyłem?
powiedz mi, dlaczego? Bo nie rozumiem czemu,
gdy tak wielu potrzebuje kogoś,
my nie podajemy pomocnej dłoni…
powiedz mi, dlaczego?

Każdego dnia pytam samego siebie co muszę zrobić, by być człowiekiem.
Czy mam wstać i walczyć
aby udowodnić wszystkim, kim jestem?
Czy tym, po co żyję jest to, by ginąć w świecie pełnym wojen?

powiedz mi, dlaczego? tak to musi być?
powiedz mi, dlaczego? Czy jest coś, co przeoczyłem?
powiedz mi, dlaczego? Bo nie rozumiem czemu,
gdy tak wielu potrzebuje kogoś,
my nie podajemy pomocnej dłoni…
powiedz mi, dlaczego?
powiedz mi, dlaczego?
Tylko powiedz mi, dlaczego?
powiedz mi, dlaczego? tak to musi być?
powiedz mi, dlaczego? Czy jest coś, co przeoczyłem?
powiedz mi, dlaczego? Bo nie rozumiem czemu,
gdy tak wielu potrzebuje kogoś,
my nie podajemy pomocnej dłoni…

chór: dlaczego tygrys biegnie…
chór: dlaczego strzelamy z broni…
chór: dlaczego sie nigdy nie uczymy…

Czy ktokolwiek może nam powiedzieć, dlaczego pozwalamy lasom płonąć?
dlaczego mówimy, że nam zależy?
dlaczego stoimy i gapimy się?
dlaczego delfiny płaczą?
Czy ktoś może nam powiedzieć, dlaczego pozwalamy oceanom umierać?
Czemu, skoro wszyscy jesteśmy tacy sami …obwiniamy siebie nawzajem?
dlaczego to się nigdy nie kończy?
Czy ktoś może powiedzieć nam, dlaczego nie możemy po prostu być przyjaciółmi?
DLACZEGO?

    Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje…” /Mk 9, 35-37/

talent

 

     „Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności…” /Mt 25,15/

    

     Każdy je otrzymał. Jeden więcej, drugi miej. Ale otrzymał. Nawet ten, kto otrzymał ten jeden, też go posiada. Są różne. I chyba nawet jesteśmy za mali, żeby sobie je wszystkie wyobrazić. Bo czasami coś dla kogoś może nie być godne uwagi i zachwytu, a dla drugiego będzie to miało wielką wartość. Z talentami jest zazwyczaj tak, że dostrzegamy te, które są bardzo wizualne – śpiew, taniec, osiągnięcia sportowe. Mówimy wtedy – ‚o, ma talent’. A przecież talentem jest też i to co nie jest takie głośne, co może jest takie proste, codzienne, ciche – macierzyństwo, ojcostwo, dobroć, cierpliwość… Ważne, że każdy ma jakiś talent, przynajmniej jeden. I jest za niego odpowiedzialny. I ma go rozwijać. To jest dopiero zadanie i wielka sztuka, aby go nie zmarnować. I chyba jeszcze większa, aby nim się dzielić, a nie trzymać dla siebie.