W 2003 roku na jednym z portali internetowych ukazała się taka refleksja, cytuję:

Słyszałem pewne kazanie…, które wygłosił rektor seminarium duchownego w Niedzielę Dobrego Pasterza na temat jak ludzie oceniają księży i było w tym dużo racji:
– jak chudy to asceta,  jak gruby to żarłok.
– jak idzie do ludzi – to hulaka, jak siedzi w domu to snob.
– jak rozmawia z biznesmenem to pazerny, jak rozmawia z robotnikami to lewak.
– jak ma radę parafialną to niezdecydowany, jak nie ma rady parafialnej to despota.
– jak ma zadbaną farę kościół i dobry samochód to bogacz, jak ma biedną farę, kościół i skromny samochód to żaden z niego gospodarz.
– jak ma czystą sutannę i ornaty to laluś, jak ma wyświechtaną sutannę to brudas i niedbaluch.
– jak organizuje życie przy parafii to za nasze pieniądze, jak tego życia nie organizuje, to gdzie są nasze pieniądze, itd. itd.
Pamiętajmy, że takich mamy kapłanów, na jakich zasłużyliśmy, oni są pochodną naszych rodzin. Więc kiedy klękamy do wieczornej modlitwy pomyślmy też o nich.”
Nic dodać, nic ująć. Od opublikowania tego teksu minęło 7 lat. I można powiedzieć, że nadal jest aktualny, nawet bardzo aktualny. Szkoda jednak, że nadal jest aktualny. Czyżby nic się nie zmieniło w naszym postrzeganiu i myśleniu bądź co bądź o sakramentcie kapłaństwa. Kontunuując ostatnią myśl autora można jednak dodać – gdy się z nich śmiejemy, to śmiejemy się z siebie, gdy z nich żartujemy, to żartujemy z siebie, a gdy z nich drwimy, to drwimy… niestety, też z siebie.
Podziel się:

Average Rating: 4.6 out of 5 based on 196 user reviews.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.