Kabaret Moralnego Niepokoju – ‚Ojciec ma zawsze rację’

  świńska grypa 🙂

swinska grypa

***

Kilka dni przed ślubem narzeczony przychodzi do księdza, wręcza mu 200 złotych i mówi:
– Proszę księdza, mam prośbę. Proszę podczas dyktowania mi przysięgi małżeńskiej opuścić słowa: Ślubuję ci wierność, miłość i uczciwość małżeńska oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Dziękuję z góry…
Przyszedł dzień ślubu. Pan młody pewny siebie stał przed ołtarzem i wszystko szło dobrze do momentu składania przysięgi małżeńskiej. Ksiądz zapytał bowiem:
– Czy ślubujesz bezgraniczne oddanie swojej żonie, posłuszeństwo wobec każdego jej rozkazu, przynoszenie jej śniadania do łóżka do końca życia? Czy klniesz się na Boga, że nigdy nie spojrzysz na inna kobietę i nawet nie przyjdzie ci do głowy, że inne kobiety żyją na świecie?
Pan młody, ciężko przestraszony i zaszokowany, wybąkał:
– Ta… ta… tak…
Po ceremonii wściekły przybiegł do księdza i pyta, co to miało znaczyć. Ksiądz oddaje mu 200 złotych i odpowiada spokojnie:
– Po prostu przebiła twoją ofertę.

***

Żona miała problem z mężem, gdyż ten zawsze zasypiał na niedzielnej mszy. Postanowiła więc temu zaradzić i na kolejną mszę zabrała długą szpilkę od kapelusza, którą to postanowiła dźgnąć męża, jak tylko ten zaśnie. Gdy ksiądz, mówiąc kazanie, doszedł do słów: „… i któż jest naszym największym Zbawcą?”, mąż właśnie przysnął. żona dźgnęła go z całej siły w pośladek. Ten zerwał się z krzykiem:
– Jeeezuuu!
– Właśnie tak, mój synu – odpowiedział ksiądz i kontynuował kazanie.
Mąż, zły na żonę i nieco zawstydzony, skulił się i po chwili znów zapadł w drzemkę. Gdy ksiądz rzekł: „… i któż umarł za nas na krzyżu?”
– Jeeezuuu Chryste! – podskoczył i wrzasnął, znów dźgnięty szpilką, mąż.
– Właśnie tak, mój synu – odpowiedział ksiądz i dalej ciągnął mszę.
Mąż usiadł spokojnie i udawał, że śpi, ale tym razem uważnie obserwował żonę. żona zamierzyła się szpilką, gdy ksiądz właśnie mówił: „… i cóż Ewa rzekła Adamowi, gdy poczęła mu drugiego syna? „.
– Jak mnie jeszcze raz, kolniesz, to ci tak przyłożę, że nie wstaniesz! – wrzasnął mąż.

 ***

Na lekcji religii ksiądz pyta:
– Jasiu, gdzie mieszka Pan Bóg?
– U nas w łazience.
– Jasiu, co ty mówisz? Dlaczego?!
– Bo codziennie rano mama wali do drzwi i krzyczy: Boże, jeszcze tam jesteś?

***

Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje Jasiowi standardowy zestaw pytań :
– A ile masz lat?
– Siedem…
– A do kościółka chodzisz?
– Chodzę…
– Co niedziela?
– Co niedziela…
– Z całą rodziną?
– Z całą…
– A do którego?
– Do Carrefoura….

***

Seminarium. Ksiądz prowadzący wykłady mówi do kleryków:
– W przyszłym tygodniu chciałbym z wami porozmawiać o grzechu kłamstwa. Aby się dobrze do tematu przygotować, przeczytajcie proszę rozdział 17 Ewangelii wg św. Marka.
Po tygodniu pyta swoich studentów, kto przeczytał zadany rozdział. Wszystkie ręce wędrują do góry.
– Moi drodzy, Ewangelia wg św. Marka ma tylko 16 rozdziałów. Widzę, że będziemy mieli o czym rozmawiać…

***

Pewien bardzo pobożny pan uczęszczał co niedziela do kościoła. Za każdym razem po mszy świętej dawał koczującemu nieopodal żebrakowi 10 zł. Sytuacja powtarzała się od dłuższego czasu. W pierwszą niedzielę października pan wychodzi z kościoła, podchodzi do żebraka i daje mu 5 złotych.
– A dlaczego tylko 5? Zawsze było 10 – pyta żebrak.
– No wie pan, posłałem syna na studia – odpowiada.
– A dlaczego na mój koszt??

***

Przed bramą nieba staje ksiądz i kierowca autobusu. święty Piotr mówi:
– Ty kierowco do nieba, a ty księże do czyśćca.
– Ale czemu tak? – pyta ksiądz.
– Bo widzisz, jak ty prawiłeś kazania to wszyscy spali, a gdy on prowadził autobus to wszyscy się modlili.

***

Syn zrobił wreszcie prawo jazdy i prosi ojca o pożyczenie samochodu. Ojciec ostro:
– Popraw oceny w szkole, przeczytaj Biblię i zetnij włosy, to wrócimy do tematu.
Po miesiącu chłopak przychodzi do ojca i mówi:
– Poprawiłem stopnie, a Biblię znam już prawie na pamięć. Pożycz samochód!
– A włosy?
– Ale tato! W Biblii wszyscy: Samson, Mojżesz, nawet Jezus mieli długie włosy!
– O, widzisz, synku! I chodzili na piechotę…

 ***

Policjant zatrzymuje samochód, który porusza się po drodze zygzakiem. W samochodzie siedzi ksiądz, pod jego nogami leży pusta butelka. Policjant patrzy niedowierzająco.
– Ta butelka jest pusta, co w niej było?
– Woda synu, woda.
– Czyżby? A mnie się wydaje, że wino. Ksiądz jest pijany.
Wielebny spogląda na policjanta, potem na butelkę, następnie z wyrzutem podnosi w górę oczy.
– Znowu to zrobiłeś, Panie…

***

Wykaz pieśni, jakie należy śpiewać podczas jazdy samochodem:
90 km/h – To szczęśliwy dzień
100 km/h – Ofiaruję Tobie Panie dziś całe życie me
110 km/h – Ojcze, Ty kochasz mnie
120 km/h – Liczę na Ciebie Ojcze
130 km/h – Panie, przebacz nam
140 km/h – Zbliżam się w pokorze
150 km/h – Być bliżej Ciebie chce
160 km/h – U drzwi Twoich stoję Panie
170 km/h – Pan Jezus już się zbliża
180 km/h – Jezus jest tu
200 km/h – Witaj ach witaj

***

Pewien bogaty człowiek umiera. W bramie nieba wita go św. Piotr i zaprasza niedbałym gestem do środka. Kiedy wszedł do środka zobaczył długi ciemny korytarz, a na je go końcu małe pomieszczenia z malutkimi oknami. Człowiek zdziwiony pyta św. Piotra:
– Co to ma być? To jest niebo tak upragnione przez wszystkich ludzi?
– Tak to jest niebo.
Człowiek zerka przez malutkie okienko na dół i widzi bawiących się ludzi uśmiechniętych, zadowolonych i pyta:
– A tam na dole to co jest?
– To jest piekło.
– Jeżeli tak to ja wolę iść do piekła!
– Słuchaj człowieku stamtąd już nie ma powrotu.
– Nie szkodzi wolę iść tam.
Święty Piotr odprowadził go do bramy i pyta:
– Na pewno tego chcesz?
-Tak, nie marudź!
– A więc idź.
Człowiek zszedł do bramy piekieł. Tam wita go Lucyfer z szerokim uśmiechem i wręcza mu widły i mówi krótko:
– Piec nr 77
– Jak to? przecież widziałem z góry ludzi bawiących się i radosnych a ty mi tu widły dajesz?
– Aaa. To był nasz dział reklamy!

Average Rating: 4.6 out of 5 based on 151 user reviews.