…chyba już na temat kolorów pisałem, że lubię z nimi kombinować. Wszystko zaczęło sięIMG_0531 chyba podczas Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie nad Menem, największej tego typu imprezie wystawienniczej na świecie. Wszystkie targi, które widziałem w kraju wobec tamtych są kopciuszkiem. Tam też nauczyłem sie pokory, widząc ilu wydawców prezentuje się na targach, chociaż każdy wiedział, że nie wszyscy przyjeżdzają. Ale tam być, to był prestiż. Od 2000 r. nasze małe wydawnictwo jest co roku na nich obecne. Nigdy nie starczyło czasu, aby podczas pięciu dni pobytu zobaczyć wszystko i być wszędzie. Do poruszania się między halami służyły ruchome chodniki, ale i tak aby przemieścić sie z hali np. 1 do 8, można było sobie swobodnie zarezerwować z 15 minut.

   IMG_0535Nie pamiętam dokładnie w którym roku to było, ale zobaczyłem wtedy stoisko Holendrów w tonacjach pomarańczy i granatu. Nawet lampki na stolikach dla gości odwedzających ich stoisko miały podstawy granatowe, a klosze pomarańczowe. Po powrocie razem z Piotrem, zaczęliśmy konsekwentnie wprowadzać kolor pomarańczowy i granatowy jako kolor rozpoznawczy naszego wydanictwa. Początkowo nieśmiało, bo oczywiście wszyscy pukali sie w czoło i pokazywali co myślą o naszym pomyśle. Z upływem czasu przyzwyczaili się, a inni wydawcy katoliccy zaczęli kopiować nasz pomysł i wymyślać swoje barwy. I o to chodziło, aby było kolorowo, a nie tylko czarno i biało… Po to Pan Bóg stworzył kolory, aby ich używać!

😉 A na zdjęciu nowy Salon Sprzedaży, tuż przed otwarciem – można powiedzieć, że ostatnie moje dzieło w wydawnictwie. A tak mnie jakoś naszło, bo rok temu się z nim żegnałem.

Podziel się:

Average Rating: 4.8 out of 5 based on 207 user reviews.