…to inaczej ścieżka, nazwa dzielnicy w której pracowałem, ale też nazwa zespołu, z którym w jakimś stopniu byłem związany. Oberwie mi się za to: ‚w jakimś stopniu’. Dużo by o nich pisać. Nawet nie wiem od czego zacząć.vlasim Może od wyjazdów na festiwale do Vlasimia i spontanicznym koncercie na dworcu kolejowym w Pradze, gdzie przychodzili przypadkowi przechodnie i… słuchali, między innymi ‚Świątka’. Potem oklaski. Tego nie da się powtórzyć. A może jednak da? Jak mi brakuje tych wyjazdów, i tych wariactw. Bawili i bawią się śpiewem, a jednocześnie wychwalają nim Pana. I byli zawsze najlepsi. W moich oczach i uszach na pewno.
   Później te przygotowania śpiewów na Triduum Paschalne, mozolna robota, euforia, czasami zniechęcenie. I wspaniała nagroda,  że udało się przygotować Liturgię Wilekiego Tygodnia na takim poziomie. Ile to było walki, aby rozpocząć liturgię po zmierzchu, żeby wprowadzić wszystkie czytania, żeby śpiewał zespół, i żeby śpiewał to, a nie tamto. Nie, tego nie da się opisać. I nigdy nie zapomnę tej pierwszej, po trzech godzinach anielskiej liturgii,  kiedy wracaliśmy dłuższą drogą do zakrystii przez kościół. Najpierw ciche – niepewne, potem coraz mocniejsze, a na końcu prawdziwy aplauz. Po prostu – podobało się. To było autentyczne spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem. Ale nie byłoby takiej liturgii bez ‚Stegny’ i bez wysiłku wielu osób, bez poświęcenia, bez danego czasu, bez morderczych prób i bez tej myśli, że razem można zrobić coś wspaniałego i niepowtarzalnego.
   Na zdjęciu ‚nasi na scenie’, a obok link do jednego z utworów. ‚Stegna’ to zespół istniejący wiele lat, w swoich szeregach ma dinozaurów, którzy kiedyś ten zespół tworzyli, ale też dużo młodych ludzi, którzy razem tworzą jedną wielką muzykującą rodzinę. Może znowu ich posłucham? No tak, coś znowu kombinuję. 😉

Podziel się:

Average Rating: 4.4 out of 5 based on 195 user reviews.


     …trochę ich na swoim koncie mam. I nie te na które jechałem, ale te które organizowałem. Ostatni chyba na długo pozostanie w pamięci; ‚Credo’ – Henriego Seroki w wykonaniu dwóch połączonych chórów, solistów i Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Kaliskiej. Jednym słowem – cudo. Henri to ten sam, co pisał muzykę do filmów: ‚U Pana Boga w ogródku’, ‚U Pana Boga za piecem’, ale też do ‚Smerfów’. Były jeszcze inne: Antonina Krzyszoń, Chili My, ‚Capella Gedanesis’ i Konstanty Kulka oraz ‚Cztery pory roku’, Trebunie Tutki’.

     A to w związku z jedynym koncertem Andrei Bocelliego w Polsce, tenorem, który urodził się z wrodzoną wadą wzroku – jaskrą, a w wieku 12 lat uprawiając sport doznał wylewu krwi do mózgu, w wyniku czego utracił wzrok. Sama scena ma mieć 320 m. kw. No i tu mój dylemat; jechać, nie jechać, oto jest pytanie. Znajomy mówi, a co tam będziesz jechał, przyjedź do mnie, puszczę ci płytę, na dobrym sprzęcie. Będzie to samo. A ja wiem, że nie będzie to samo. Chyba kupię kilka biletów. Może ktoś pojedzie ze mną, bo samemu jakoś nie mam chęci. | 😉 kupiłem 😉

Podziel się:

Average Rating: 4.6 out of 5 based on 178 user reviews.

0404706

 młodzieńcze marzenie, raczej już nie do zrealizowania, ale sentyment pozostał. Kiedy widzę samolot, to myśli szybują do tego co się unosi nad ziemią. I przypominają się właśnie te pierwsze marzenia ze szkoły podstawowej, a była to szkoła pilotów w Dęblinie. Nic z tego nie wyszło, bo oceny były za słabe i zdrowie też nie takie, aby się tam dostać. Ale kiedy widzę kolosa wzbijającego się w przestworza to mu zazdroszczę, bo sam chciałbym go prowadzić. I nie wiem skąd ta fascynacja się wzięła. Może wycieczka, chyba w przedszkolu, na lotnisko trawiaste w Wielkich Lniskach. A może jeszcze coś…

     Ale jedno jest zastanawiające, że już wtedy chciałem być tak blisko tego miejsca, gdzie obecnie jestem. Potem trafiłem tu na studia, teraz ponownie tu jestem. Co też ten Pan Bóg chce mi przez to wszystko powiedzieć. Dlaczego tu a nie gdzie indziej, dlaczego do tych ludzi, a nie do innych. I znowu pytania; dlaczego? Bardzo dużo ich w ostatnim czasie. Jedno jestem pewien, że coś dla mnie szykuje, czegoś chce mnie nauczyć, coś pokazać, do czegoś przygotować. Za jakiś czas będę mądrzejszy. I będę się śmiał z tego, że On tak dobrze wszystko widzi.

  A i jeszcze jedno cos mi pozostało z tego jak to nazwałem latania, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu. Ciągle latam… 😉

Podziel się:

Average Rating: 4.5 out of 5 based on 286 user reviews.

p8222783znowu o wakacjach. Pogoda jak na lato, nie najlepsza. Ciągłe deszcze, burze.  Przypomniały się więc, wakacje z 2005 r. i jeszcze jedno p8232810miejsce do którego lubię wracać – Bawaria. I nie tylko, że kilku moich kolegów tam  mieszka. Po prostu uroczy zakątek świata. Zielono,  Alpy, zamki.  Bajka. Byłem tam wtedy z córką mojej kuzynki. No i jednym zdaniem; gdybyśmy wyjechali jeden dzień później, to byśmy już nie wyjechali. Przez wszystkie dni naszego tam pobytu lało. Powódź. Mosty zalane. Drogi zamknięte. Takich wakacji się nie zapomina. Żeby pozostały inne wspomnienia niż tylko sam deszcz, chodziliśmy,   jeździliśmy zwiedzać – zamki, skocznię, urocze miasteczka. Zdjęcia oddają tamte chwile. Most tuż przed zamknięciem.

Podziel się:

Average Rating: 4.8 out of 5 based on 246 user reviews.

‚Marz o rzeczach wielkich, to Ci przynajmniej pozwoli zrobić kilka małych.’ /Jules Renard/

    

          … jest ich wiele, ale jednym z nich się podzielę. A jest nim wypuszczenie się takim1s_m oto samochodem, albo podobnym w podróż, na początek może być zachodnia albo północna Europa. Na razie to marzenie raczej trudne do spełnienia, szczególnie teraz, kiedy buduje się kościół, i raczej trudno zostawić budowę na miesiąc czasu. Ale przewodniki z konkretnymi trasami mam przestudiowae. Gorzej z ekipą. Każdy jakoś się boi takiej podróży. Mam kilka takich wypraw za sobą. Jednej z nich chyba nigdy nie zapomnę. Jechaliśmy wtedy dostawczym busem na Lazurowe Wybrzeże. Wspomnienia pozostały. Te pozytywne i nistety te, które chcialbym zapomnieć, a nie umiem. Mały incydent z jednym facetem, który pojechał z nami bez …, po prostu na ‚sępa’ i gdzieś tam pod Monchium musieliśmy korygować całą trasę i cały czas liczyć czy starczy, żeby wrócić do domu. Teraz musi to być ekpia, która po prostu nie nawali. I nie mam na myśli finansów. Taka, która będzie potrafiła za siebie życie oddać. A taka wyprawa nie jest łatwa. Najbardziej dokuczają kilometry. I nawet wiem z Kim chciałbym pojechać. Ale to kolejne marzenie. A nie o wszystkich marzeniach będe pisał. Ale mnie wzięło z tymi wakacjami…

Podziel się:

Average Rating: 4.9 out of 5 based on 232 user reviews.