księża

W 2003 roku na jednym z portali internetowych ukazała się taka refleksja, cytuję:

Słyszałem pewne kazanie…, które wygłosił rektor seminarium duchownego w Niedzielę Dobrego Pasterza na temat jak ludzie oceniają księży i było w tym dużo racji:
– jak chudy to asceta, jak gruby to żarłok.
– jak idzie do ludzi – to hulaka, jak siedzi w domu to snob.
– jak rozmawia z biznesmenem to pazerny, jak rozmawia z robotnikami to lewak.
– jak ma radę parafialną to niezdecydowany, jak nie ma rady parafialnej to despota.
– jak ma zadbaną farę kościół i dobry samochód to bogacz, jak ma biedną farę, kościół i skromny samochód to żaden z niego gospodarz.
– jak ma czystą sutannę i ornaty to laluś, jak ma wyświechtaną sutannę to brudas i niedbaluch.
– jak organizuje życie przy parafii to za nasze pieniądze, jak tego życia nie organizuje, to gdzie są nasze pieniądze, itd. itd.
Pamiętajmy, że takich mamy kapłanów, na jakich zasłużyliśmy, oni są pochodną naszych rodzin. Więc kiedy klękamy do wieczornej modlitwy pomyślmy też o nich.”
Nic dodać, nic ująć. Od opublikowania tego teksu minęło 7 lat. I można powiedzieć, że nadal jest aktualny, nawet bardzo aktualny. Szkoda jednak, że nadal jest aktualny. Czyżby nic się nie zmieniło w naszym postrzeganiu i myśleniu bądź co bądź o sakramentcie kapłaństwa. Kontunuując ostatnią myśl autora można jednak dodać – gdy się z nich śmiejemy, to śmiejemy się z siebie, gdy z nich żartujemy, to żartujemy z siebie, a gdy z nich drwimy, to drwimy… niestety, też z siebie.
Podziel się:

powołanie

      …zawsze ciekawi, jak to się zaczęło. Jak odczułeś, że to właśnie ty? W ogóle dlaczeo ty, a nie ja? Nie wiem dlaczego ja. Wiem tylko, że to dar, którego samemu się nie bierze.

   Historię swojego powołania mogę tylko porównać do powołania Pawła z Tarsu. Nagle, w ciągu jednego dnia, jasne olśnienie i decyzja. W Boże Ciało po procesji, wpadła mi w domu do ręki taka tam broszurowa książeczka ‚Na rozdrożu’, która chyba leżała dość długo na półce i do której na pewno wcześniej nie zaglądałem. Miałem już plany, co do swojej przyszłości. Byłem przyjęty do pomaturalnej szkoły elektronicznej, nowy kierunek z wielkimi perspektywami, bo miało powstać centrum obliczeniowe. Wcześniej jeździłem na rekolekcje i obozy. Księża prowadzący je, proponowali, namawiali. Ja twardo – nie. Pamiętam takie dwie rozmowy dość dokładnie. Ówczesny prowincjał podszedł i pyta: ‚A może byś przyszedł tak do marianów’, a ja wypaliłem tak jak to zawsze w takich sytuacjach potrafiłem: ‚Do marianów – nigdy’. Potem kolejna rozmowa z powołaniowcem. I znowu ta propozycja; ‚A może byś tak do marianów wstąpił’. I znowu moje wykrzyczane slowa: ‚Ale ja nic nie czuję, abym miał tam iść’. I jego odpowiedź, która mi świdrowała w głowie: ‚I nie poczujesz’. Broniłem się. Podjąłem decyzję. Powiedziałem mamie. I jej słowa: ‚Rób jak uważasz, nie będę cię zatrzymywać.’ Ale widziałem, że nie była do końca zadwolona. A wynikało to, o czym sie dowiedziałem chyba rok później, z tego że Bóg upomniał się o jej dar. Miała trudny moment swojego życia. Ojciec chciał, aby przerwała to co jemu ciążyło. Nie wiedziała, co ma zrobić. Poszła do naszego kościoła i tam ofiarowała moje życie Panu na wyłączną służbę. Nikomu o tym nie mówiła. Może nawet i o tym zapomniała. Potem nastąpiły lata upewniania się, czy aby to na pewno ja. Sprawdzałem siebie. Sprawdzalem też Pana Boga. Czas pokazał. A cała historia nauczyła mnie jeszcze jednej rzeczy – Nigdy nie mów, nigdy.  

  • Poniżej tłumaczenie słów zawartych w filmie: ‚Jezus na ulicach Nowego Jorku’.
  • ‚To On prowadzi, podąża tą drogą, odwraca się i mówi: „Chodź za Mną. Przyjdź, chodź za Mną”.   Kiedykolwiek przynosisz Jezusa na ulice do ludzi, dzieją się rzeczy, które zmieniają życie. I właśnie tego potrzebujemy.
  • Zatrzymują się i spoglądają jedną sekundę. Spotykają Jezusa „oko w oko”, a ich życie może odmienić się na zawsze.
  • To po prostu świętowanie, świętowanie wiary, zmartwychwstania. Chodzą po ulicy z naszym Panem, modlą się o powołania.
  • Doświadczenie Kościoła… to wielu ludzi w Nowym Jorku… ich różnorodność… uwielbienie przekształcające kulturę.
  • „Oto zostaniesz zabrany na ulicę Nowego Jorku w jakiś sposób do świątyni stolicy świata. Weźmiesz Króla królów i Pana panów”.  
  • Na końcu filmu są słowa Jana Pawła II w j. angielskim: „Nie bójcie się iść na ulicę i do miejsc gdzie gromadzą się ludzie, tak jak pierwsi apostołowie”.
Podziel się: