‚Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać.’  /Antoine de Saint-Exupéry/

 

   ‚Angel’… nuta moich przyjaciół. A że w sierpniu mają swoja rocznicę ślubu, to taki mały prezent z przypomnieniem. Znając ich, to nie potrzebują tego przypomnienia. Zresztą, takich rzeczy się nie zapomina. Ale nutka jest świetna, słowa też, głos taki jaki chce się słyszeć, fortepian. Więc zrobiłem co zrobiłem.

   Anioł – każdy ma swojego Anioła Stróża – w tym pozytywnym znaczeniu. Myślę, że warto o tym przypomnieć, o Nim pamiętać i do Niego się modlić.

Podziel się:

Average Rating: 4.9 out of 5 based on 274 user reviews.

d739c7ea45

Kasia i Łukasz, moi przyjaciele, jedni z … . Brakuje Antosia, ale wtedy gdy blogosławiłem ich małźeństwo, był tylko w zamysłach Bożych. I cieszę się, że na sam koniec mojego pobytu w Warszawie,  dane mi było z małego poganina zrobić, dziecko Boże. Mam nadzieję, że wybaczą mi, że umieściłem tu ich zdjęcie. Ich zaśłubiny były wspaniałe, jak i te zdjęcia. Jeszcze takiego wykonania nie widziałem. No i nasz zabytkowy kościół z XVII wieku w Mariańskim Porzeczu, drewniany z malowidłami na ścianach, który dodawał uroku całości. Mówię nasz, bo tam się spotykaliśmy przez trzy lata. Łukasza jeszcze wtedy nie znałem, poznałem go, gdy był w szkole średniej, a przyszedł odwiedzić Kasię w szpitalu w Aninie, gdzie miała operację na sercu. Już wtedy wiedziałem, że będą małźeństwem. Oni, chyba jeszcze nie. Skąd. Po prostu wiedziałem.

   A Kasię znałem i uczyłem od zerówki. I nie zapomnę nigdy, gdy przychodziła po lekcjach na plebanię z innymi dzieciakami, siedzieli, rozrabiali, zadawali mądre i gupie pytania, i tak czekali na autobus. Podczas takich oczekiwań podzieliła się swoim zmartwieniem; ‚jak to będzie z jej Pierwszą Komunią św., bo mama w szpitalu czeka, aż urodzi się siostrzyczka, a ona nie ma jeszcze sukiennki do komunii’. Było chyba z dwa tygodnie do uroczystości. Ujęła mnie tym swoim zmartwieniem, dla dorosłego może nic nie znaczącym, ale dla Niej był to ogromny problem. Nie pamiętam, co dokładnie wtedy powiedziałem, ale chyba brzmiało to tak; ‚nie wyobrażam sobie, aby mama o Tobie zapomniała i o Twojej Pierwszej Komunii św.’ Wszystko będzie dobrze. A jak trzeba będzie pomogę.’ Wtedy chyba zrodziła się też nasza przyjaźń. I było rzeczywiście dobrze. W przeddzień komunii odbył się chrzest Karoliny.

   Tylko dla mnie, był to tylko ciężki czas, bo już wtedy wiedziałem, że będę przeniesiony do innej pracy, a o tym, według woli przełożonych, nie mogłem nikomu powiedzieć. Nawet Kasi i jej rodzicom. Można by dużo jeszcze pisać o minionych latach przyjaźni; wspomnę tylko wspólne sylwestry w ich domu. I mogę tylko dodać: Dziekuję Wam, że jesteście moimi Przyjaciółmi.

Podziel się:

Average Rating: 4.8 out of 5 based on 171 user reviews.