stegna

   …to inaczej ścieżka, nazwa dzielnicy w której pracowałem, ale też nazwa zespołu, z którym w jakimś stopniu byłem związany. Oberwie mi się za to: ‚w jakimś stopniu’. Dużo by o nich pisać. Nawet nie wiem od czego zacząć.vlasim Może od wyjazdów na festiwale do Vlasimia i spontanicznym koncercie na dworcu kolejowym w Pradze, gdzie przychodzili przypadkowi przechodnie i… słuchali, między innymi ‚Świątka’. Potem oklaski. Tego nie da się powtórzyć. A może jednak da? Jak mi brakuje tych wyjazdów, i tych wariactw. Bawili i bawią się śpiewem, a jednocześnie wychwalają nim Pana. I byli zawsze najlepsi. W moich oczach i uszach na pewno.
   Później te przygotowania śpiewów na Triduum Paschalne, mozolna robota, euforia, czasami zniechęcenie. I wspaniała nagroda, że udało się przygotować Liturgię Wilekiego Tygodnia na takim poziomie. Ile to było walki, aby rozpocząć liturgię po zmierzchu, żeby wprowadzić wszystkie czytania, żeby śpiewał zespół, i żeby śpiewał to, a nie tamto. Nie, tego nie da się opisać. I nigdy nie zapomnę tej pierwszej, po trzech godzinach anielskiej liturgii, kiedy wracaliśmy dłuższą drogą do zakrystii przez kościół. Najpierw ciche – niepewne, potem coraz mocniejsze, a na końcu prawdziwy aplauz. Po prostu – podobało się. To było autentyczne spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem. Ale nie byłoby takiej liturgii bez ‚Stegny’ i bez wysiłku wielu osób, bez poświęcenia, bez danego czasu, bez morderczych prób i bez tej myśli, że razem można zrobić coś wspaniałego i niepowtarzalnego.
   Na zdjęciu ‚nasi na scenie’, a obok link do jednego z utworów. ‚Stegna’ to zespół istniejący wiele lat, w swoich szeregach ma dinozaurów, którzy kiedyś ten zespół tworzyli, ale też dużo młodych ludzi, którzy razem tworzą jedną wielką muzykującą rodzinę. Może znowu ich posłucham? No tak, coś znowu kombinuję. 😉

Podziel się: